- No dobra. Zapytał jutro Tomlinsona kiedy będziesz mogła się wprowadzić. Jak coś to jutro do ciebie zadzwonię. A teraz idź już spać - owiadczył po czym zniknął z pokoju.
Poszłam jeszcze szybko się umyć i przebrać w piżamę. Chwilę później byłam już gotowa by zapaść w błogi sen. ,,Dzień pełen wrażeni'' - szepnęłam jeszcze do siebie i odpłynęłam do krainy Morfeusza.
Jak nigdy obudziłam się wczesnym rankiem. Wstałam i ubrałam się w krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach. Zeszłam na dół w celu zrobienia sobie śniadania. Dom jak zwykle był pusty. Udałam się do kuchni i zrobiłam sobie dwie kanapki z tuńczykiem. Wzięłam jednego gryza i poszłam do salonu. Strasznie się nudziłam. Bez internetu czułam się jak bez ręki.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam by otworzyć. Bardzo się zdziwiłam gdy przed sobą zobaczyłam moją mamę.
- Wszystkiego najlepszego! - z uśmiechem niemalże wykrzyczała - mogę wejść?
- Jak już jesteś to wejdź - rzekłam po czym z powrotem udałam się do salonu. Mama szła za mną. Usiadałm na sofie i zapytałam - co cię tu sprowadza? - byłam jeszcze trochę na nią zła.
- Dobrze wiesz, że musimy pogadać. A poza tym dziś są twoje urodziny. Nie przepuściłabym takiego dnia - tłumaczyła rodzicielka.
- O czym mamy porozmawiać? Ja nie mam tobie nic do powiedzenia.
- Znam cię nie od dziś... wiem, że pierwsza nie ustąpisz. Dlatego chciałam cię przeprosić - nagle uśmiech zniknął z jej twarzy i stała się bardziej poważna.
- Mamo... ja też chciałam przeprosić. Moje zachowanie było nie do przyjęcia - nagle zrozumiałam, że postąpiłam bardzo niefajnie wobec niej.
- Czyli wszystko między nami ok?
- Oczywiście! - oznajmiłam z radością i przytuliłam swoją opiekunkę.
- No więc masz już dzisiaj 17 lat. I uznałam, że najlepszym prezentem dla ciebie ode mnie będzie to jak ci pozwolę na przeprowadzkę do Doncaster.
- Ale skąd ty wiesz o... - to co przed chwilą powiedziała mama chyba jeszcze do mnie nie dotarło...
- Heloo?! Przyjaźnię się z mamą Stan'a. Ona mi wszystko powiedziała - rzekła rodzicielka biorąc jedną z moich kanapek.
- No tak. A co do tej szkoły to ja... ja mogę wrócić!
- Możesz. Ale nie musisz. Nie ważne jaką decyzję podejmiesz. Tylko pomyśl też o przyszłości. Co będziesz mogła robić bez wykształcenia... - no i zaczęło się kazanie i te jej rady...
- Rozumiem, rozumiem. Jeszcze się zastanowię - oświadczyłam. Teraz nie wiedziałam jak mam postąpić.
- No dobra. Ja już muszę iść - mama wstała i już po chwili jej nie było. Znowu zostałam sama.
Postanowiłam pooglądać telewizję. To co powiedziała dziennikarka w wiadomościach całkowicie mną wstrząsnęło: ,,Eleanor Calder, słynna brytyjska modelka, jest w ciąży. Media donoszą, że jest to dziecko jej byłego chłopaka Louis'a Tomlinsona, jednego z członków zespołu One Direction''. Dziwne.. już jakieś pół roku temu słyszałam, że ze sobą zerwali. Moje przemyślenia przerwał dzwoniący telefon. Wyłączyłam szybko telewizor i odebrałam. To był Stan
- Hej Katie! Nie mam zbytnio czasu więc przejdę od razu do sedna. Louis postanowił jeszcze dzisiaj po ciebie przyjechać.
- Dzisiaj?! Ale ja jeszcze się nie spakowałam! - zaczęłam swoja panikę - nie może jutro?
- Jutro już go nie ma. Wraca na trasę - tłumaczył brunet.
- No dobra. Może się jakoś wyrobię. A słuchaj, słyszałeś już o tej Eleanor? - nie mogłam się powstrzymać od tego pytania.
- Słyszałem. I będzie dobrze jak przy nim o tym nie będziesz wspominać. Jest załamany.
- Gadałeś z nim o tym? - nie wiem dlaczego, ale zaczęłam się przejmować uczuciami Louis'a.
- Nie, nie gadałem. Ale słyszałem. Dało się wyczuć, że nie czuje się z tym dobrze - tłumaczył Stan.
- Mam nadzieję. że to się wyjaśni.
- Ja też. Ale teraz już naprawdę muszę kończyć. Pa! - nie czekając na moją odpowiedź przyjaciel rozłączył się.
Szybko pobiegłam na górę żeby się spakować. Wyjęłam torbę z szafy i zaczęłam upychać do niej swoje ubrania. W tej chwili mój telefon ponownie zadzwonił. ,,Czy ja nie mogę mieć ani chwili spokoju?!'' - wręcz wykrzyczałam do siebie i odebrałam.
- Cześć Kate1 Masz trochę czasu by pogadać? - w słuchawce usłyszałam głos 'Jaspera'.
- Nie za bardzo..
- Ja też nie. Ale jestem w drodze do Londynu. To moja jedyna wolna chwila - oznajmił chłopak.
- Moglibyśmy się dzisiaj spotkać gdyby nie fakt, że się wyprowadzam.
- Szkoda... a poza tym coś tam nowego u ciebie? - zapytał zaciekawiony.
- Parę skandali... no i pogodziłam się z mamą - oświadczyłam radośnie.
- To się cieszę! Ale niestety muszę kończyć. Dojechałem właśnie do celu. Następnym razem może w końcu umówimy się na jakieś spotkanie?
- Może... pa!
- Hej! - rozłączył się. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. ,,To pewnie Louis'' - pomyślałam zbiegają na dół. Szybko otworzyłam drzwi. Miałam racje. Na progu stał Tommo ze swoją komórką w ręku. Nie wyglądał najlepiej...
- Cześć. Wejdź... - wpuściłam Tomlinsona do środka.
- Jesteś już gotowa? - zapytał gwiazdor grzebiąc w swoim i Androidzie.
- Tak. Chyba tak - rzekłam siadając przy stole w kuchni - na górze mam torbę. Lou?
- Tak?
- Dziękuję, że chcesz mnie przyjąć do siebie - w tej sytuacji czułam się trochę niezręcznie, ale podziękować trzeba było. .
- Nie ma sprawy - odpowiedział próbując się uśmiechnąć - pójdę po torbę.
W tym momencie dostałam sms'a od 'Jaspera': ,,Jutro pracuję, ale myślę, że w poniedziałek możemy gdzieś się razem wybrać''. Uśmiechnęłam się do siebie odpisując: ,,Masz szczęście, że nie mam jeszcze planów na ten dzień :D Poniedziałek może być''. Odłożyłam telefon na stół i poszłam na górę do Louis'a. Miałam nadzieję, że spotkam go na schodach z moją torbą jednak tak się nie stało. Gwiazdor siedział w moim pokoju na łóżku cały zmarnowany.
- Co się stało? - zapytałam.
- Jakbyś nie oglądała dzisiejszych wiadomości - powiedział a jego głos załamał się.
- Oglądałam... - atmosfera zrobiła się nie do zniesienia. Nie miałam pojęcia jak go pocieszyć.
- Eleanor jest w ciąży. Gdybym usłyszał to w telewizji nie uwierzyłbym... wczoraj się z nią widziałem. Już nawet nie musiała nic mówić... nie dało się tego nie zauważyć. Powiedział, że zaszła w ciąże przed samym zerwaniem.... Nie to, że nie chcę tego dziecka, ale ja już do niej nic nie czuję. Jak to będzie wyglądało? - zauważyłam, że po jego policzku spływa pojedyńcza łza. Usiadłam obok niego.
- Nie martw się... jakoś to będzie - próbowałam podnieść go na duchu. Nie pamiętam nawet kiedy nasze zbliżyły się do siebie. Dostrzegłam jego piękne błękitne oczy. Ani się obejrzałam a nasze usta złączyły się w romantycznym pocałunku...
-----------------------------------------------------------------------------------------
Od autorki: Ashfkhdsgkhfkjgh *O* Widzieliście już teledyski?? Jest mega.! No po prostu Best Video Ever! Najbardziej podoba mi się mina Zayn'a gdy śpiewa : ,,she said never in your wildest dreams'' .. On jest taki słodki! I ten taniec Niallera pod czas jego solówki!! Kocham! KOcham! Kocham! Kocham cały teledysk! Liam pod czas swojej solówki też jest słodki! I ten Lou <3 kjhgkfjs *O* .! Nie mogę ... A jak się Harry przyperdziela do Veroniki.... :D
Ale teraz już tak na poważnie.... cieszę się, że mój blog się wam podoba, bo tak szczerze mówiąc mi się nie podoba wcale. Dziękuję za te wszystkie wyświetlenia i wgl.... zapraszam też do komentowania, bo chcem poznać waszą opinie ;P
,, You know, I know, you know I'll remember you'' ~Lou <3 No normalnie kocham!
Ten moment też jest dobry :D : ... *you know what i mean*
Święty rozdział.Czekam na następny.Ten gif z BSE mnie rozwalił. Napieprza mina Harrego.
OdpowiedzUsuń